O błogosławieństwie, które żąda za dużo
„Błogosławiony, kto znalazł swoją pracę; niech nie prosi o żadne inne błogosławieństwo.”
Pierwsza połowa jest prawdziwa dla każdego, komu trafiła się praca na miarę. W drugiej Carlyle się zagalopowuje — i warto to zauważyć, zamiast przyjmować bez namysłu.
„Niech nie prosi o żadne inne” to bardzo wiele. Życie nie należy w całości do pracy, choćby najlepszej, a stulecie, które potraktowało to zdanie poważnie, zbudowało na nim rzeczy ponure. Znaleźć swoją pracę to błogosławieństwo. Tylko nie jedyne.
