O dwóch słowach, które wciąż pracują
„Natchnienie, czymkolwiek ono jest, rodzi się z bezustannego nie wiem.”
Szymborska staje w obronie dwóch krótkich słów, których wielu ludzi się wstydzi. Przekonuje, że wszystko, czego kiedykolwiek się dowiedzieliśmy, zaczęło się od kogoś, kto nie bał się ich wypowiedzieć.
Starannie waży słowo „bezustanne”. Nie chodzi o to, żeby raz się przyznać i uznać sprawę za zamkniętą, lecz o stan podtrzymywany z rozmysłem — bo, jak mówi dalej w tym samym wykładzie, wiedza, z której nie wynikają nowe pytania, szybko staje się martwa.
