O braku próby generalnej
„Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy.”
Dalej w wierszu rodzimy się bez wprawy i umieramy bez rutyny. Brzmi to jak skarga, ale reszta wiersza wcale nią nie jest — kończy się dwojgiem ludzi, uśmiechniętych i wpółobjętych.
Skoro nic się nie powtarza, to nic nie jest też próbą. Dzisiejsza zwykła rozmowa nie jest szkicem lepszej, która przyjdzie później; to jedyna jej wersja. To pewien ciężar, ale i powód, dla którego zwyczajny dzień zasługuje na uwagę.
